legendy toruńskie

Legendy toruńskie

Toruń to jedno z najpiękniejszych polskich miast. Urocza starówka, gotyckie budowle i ciekawa historia tego miejsca ściągają tłumy turystów. Warto poznać również legendy toruńskie i wykorzystać je podczas zwiedzania z dziećmi. Zobaczcie!

Legenda o Toruniu

Nazwa miasta powstała setki lat temu. Wtedy to nad Wisłą powstał gród otoczony murami obronnymi i basztami. Jedna z baszt, stojąca blisko rzeki zaprzyjaźniła się z Wisłą. Wisła, płynąca przez cały kraj, przynosiła zawsze świeże wiadomości i ploteczki. Baszta z czasem zaczęła jej zazdrościć możliwości poznawania świata i przestała z nią rozmawiać. Wisła, nie mogąc pogodzić się z tym, że jej dawna przyjaciółka przestała z nią rozmawiać, zaczęła podmywać jej mury. Przerażona Baszta w końcu przemówiła, prosząc rzekę, by przestała ją osłabiać, gdyż podmyte mury spowodują, że runie. TO RUŃ – odpowiedziała jej Wisła, a słowa poniosły się echem po wodzie. Usłyszeli je dwaj wędrowcy, którzy nadali miastu nazwę Toruń.

toruńskie legendy

Legenda o herbie Torunia

Dawno temu pewnemu zakonnikowi we śnie ukazał się Anioł. Przekazał mu wiadomość, że za złe uczynki mieszkańców Torunia, miasto spotka straszna kara. By uniknąć zniszczenia grodu, mieszkańcy muszą zrozumieć, że źle czynili i przeprosić Boga za złe uczynki. Na początku nikt zakonnikowi nie wierzył, jednak z czasem mieszkańcy zaczęli post i pokutę, a w kościołach codziennie odprawiano msze, by przeprosić Boga i uprosić go o łaskę. Ustalono również, że należy odlać wielki dzwon, który swoim donośnym biciem będzie chwalił Pana. Dzwon ważył siedem ton, miał ponad dwa metry średnicy i trzy metry wysokości. Natychmiast zawieszono  go na wieży kościoła św. Janów.  Bogowi spodobał się dzwon i zmiana w zachowaniu mieszkańców Torunia. Przywołał więc do siebie Anioła i wręczył mu klucze do miasta, oddając mu w opiekę gród i jego mieszkańców. Anioł z kluczami objawił się  na niebie i obwieścił ludziom, że zawsze mogą na niego liczyć.  Na pamiątkę tamtych wydarzeń Anioł widnieje na herbie Torunia.

Zobacz: Katedra dwóch Janów w Toruniu

anioł z torunia

Legenda o Krzywej Wieży

Dawno temu w toruńskim zamku mieszkało dwunastu rycerzy zakonnych. Przystojni byli i odważni, dlatego za każdym razem gdy udawali się na Rynek, towarzyszyły im spojrzenia miejscowych panien. Jednak rycerze poprzysięgli miłość Bogu, co powodowało, że nie mogli pokochać żadnej kobiety, więc nie zwracali uwagi na zalotne spojrzenia mieszczek. Ale serce nie sługa. Pewnego razu jeden z rycerzy udał się na targ, a po drodze, w jednej  z uliczek napotkał piękną dziewczynę. Gdy spotkał się z nią wzrokiem zakochał się od pierwszego wejrzenia. Młodzi spotykali się potajemnie, nie wiedząc co uczynić z tak ogromnym uczuciem. Ich tajemnica szybko wyszła na jaw. Ukarano oboje – dziewczyna dostała karę 25 batów, zaś mężczyzna miał wybudować wieżę, która miała odbiegać od pionu tak, jak życie rycerza odbiegało od zasad zakonnego życia. Rycerz wybudował więc wieżę wysoką na 15 metrów i  odchyloną od pionu o niemal 1,5 metra. Wieża miała przypominać mieszkańcom o niegodziwym zachowaniu zakochanej pary.

Krzywa Wieża stoi w Toruniu do dziś i jest jedną z największych atrakcji miasta. Służy też do tego, by sprawdzić czy nie ma się jakiś postępków na sumieniu. Wystarczy oprzeć się plecami o mur, dociskając do niego pięty.  Potem trzeba wyciągnąć ręce przed siebie i utrzymać równowagę przez dłuższą chwilę.

Zobacz: Krzywa Wieża w Toruniu

krzywa wieża toruń

Legenda o Flisaku

Pewnego razu, nie wpuszczona za mury miejskie czarownica rzuciła na miasto klątwę. Obwieściła burmistrzowi, że skoro nie pozwala jej zamieszkać w grodzie, to Toruń dotknie plaga żab. I tak po wypowiedzeniu tych słów czarownica zniknęła, a powietrze przeszył krzyk ludzi i rechot żab. W mieście bowiem nagle pojawiły się okropne ropuchy, które wywoływały choroby, a nawet śmierć ludzi. Plaga była tak uciążliwa, że burmistrz wyznaczył sporą kwotę pieniędzy i obiecał rękę swojej pięknej córki temu, który uwolni miasto od płazów. Do walki z żabami stanął flisak Iwo. Wyruszył do miasta zabierając swoje skrzypce. Grając na instrumencie przepiękną melodię, żaby jak zahipnotyzowane ruszyły za flisakiem, wsłuchane w muzykę. Przeszły za Iwo Bramą Chełmińską na podmokłe tereny wokół miasta i pozostały tam już na zawsze.  Mieszkańcy głośno chwalili Iwo i wzięli udział w ślubie flisaka z córką burmistrza. 

Dziś pomnik Flisaka i słuchających jego muzyki żab możecie zobaczyć na Rynku Staromiejskim, gdzie stoi w cieniu pięknego, gotyckiego Ratusza.

Zobacz: Ratusz Staromiejski w Toruniu

legenda o flisaku

Legenda o kocie, który bronił miasta

Dawno temu, kiedy w toruńskich magazynach trzymano sporo zboża, w mieście pojawiły się myszy, które niszczyły plony. Burmistrz wydał rozkaz, by do miasta sprowadzić koty.  Większość z nich świetnie wywiązywała się ze swoich obowiązków, ale jeden kocur był wyjątkowo leniwy.  Zamiast łapać myszy, wolał odwiedzać strażników miejskich, którzy go dokarmiali i głaskali. I tak żył sobie kot beztrosko, do czasu gdy w 1629 roku u bram miasta stanęli Szwedzi, którzy napadli i chcieli przejąć Toruń. Mieszkańcy zaczęli się bronić i wywiązała się krwawa jatka. Wtedy kot się wkurzył. Rzucił się na wroga, dotkliwie go drapiąc i gryząc. Po długich walkach udało się odeprzeć atak nieprzyjaciela. W podziękowaniu za mężną walkę kocura, radni miejscy postanowili nazwać na cześć kota cztery baszty od strony północnej. I tak była baszta zwana Kocim Łbem, Kocim Ogonem, Kocimi Łapkami i Kocim Brzuchem.  Do dziś przetrwała tylko baszta Koci Łeb na ulicy Podmurnej.

Legenda o blaszanym kocie

Na dachu jednej z kamienic przy Rynku Staromiejskim stoi blaszany kot. Jak mówi legenda przed wojną mieszkał w tej kamienicy Józek, właściciel pięknego kota. Chłopak uwielbiał swojego mruczącego czworonoga i to ze wzajemnością.  Gdy wybuchła wojna, Józek poszedł do wojska i zginął na froncie za ojczyznę. Kot natomiast codziennie wchodził na dach i wypatrywał swojego pana. Podobno w pewien letni dzień łapy zwierzęcia przykleiły się do rozgrzanej, roztopionej smoły na dachu i tak kot pozostał na szczycie kamienicy do dziś. 

legenda o blaszanym kocie

Zobacz: Rynek Staromiejski w Toruniu

Legenda o toruńskich piernikach

Kiedy Toruń słynął ze swoich pysznych pierników, każdy  piekarz pilnie strzegł swojej receptury, co powodowało, że wystarczyło spróbować smakołyku, by wiedzieć w którym piecu je wypiekano. W pewnej piekarni, u mistrza Bartłomieja pracował młody piekarczyk Bogumił. Chłopiec niezwykle pracowity, radosny i po uszy zakochany w córce Bartłomieja – Róży. Pewnego razu, gdy zbierał na łące kwiatki dla ukochanej, spostrzegł w przepływającym obok strumieniu pszczołę, która walczyła z żywiołem. Wyłowił ją delikatnie i położył na listku by wyschła. Wtem pszczoła odezwała się ludzkim głosem:  – Dziękuję za uratowanie mi życia – powiedziała –  W podziękowaniu przyjmij ode mnie pewną radę. Dodaj do ciasta miód, a zyskasz dzięki temu sławę i bogactwo. Bogumił zdziwił się bardzo, ale podziękował królowej i udał się do pracy. W tym czasie ogłoszono, że do miasta przyjeżdża król. Jak zawsze na taką wieść, wszyscy piekarze rzucili się do wypieku najlepszych pierników, które zadowolą królewskie podniebienie. W tajemnicy przez mistrzem, Bogumił dodał do ciasta miodu. Nazajutrz, gdy król przybył do Torunia zaczął kosztować lokalnych pierników. Przy stoisku mistrza Bartłomieja, król zatrzymał się na dłużej, bo nie mógł oderwać się od smakowitych wypieków. Uznał, że to właśnie pierniki wykonane przez Bogumiła są najlepsze w mieście. W nagrodę młody piekarczyk mógł zażyczyć sobie co tylko chce. Bogumił nie marzył o złocie i bogactwie, chciał jedynie poślubić Różę. Król wyraził zgodę na małżeństwo i zamówił u Bogumiła stałą dostawę pierników na swój dwór.

legenda o toruńskich piernikach

Legenda o toruńskich katarzynkach

Dawno temu mieszkał w Toruniu mistrz zajmujący się wypiekiem pysznych pierników. Jego pierniki znane były w całym mieście, a on sam był bardzo poważanym obywatelem, gdyż poza umiejętnościami kulinarnymi był bardzo sympatycznym, pracowitym człowiekiem. Samotnie wychowywał córkę Kasię, która była jego oczkiem w głowie.

Pewnego dnia choroba zmogła piekarza i nie mógł on wypiekać pierników. Poprosił o pomoc Kasię, która od zawsze przyglądała się jego pracy. Kasia kochała tatę nad życie i zrobiłaby dla niego wszystko. Przygotowała więc ciasto, które doprawiła odpowiednimi przyprawami. Nie mogła znaleźć foremek do wycinania pierników, więc wycięła kółka zwykłym kubkiem i ułożyła po 6 sztuk ciasno na blaszce i wstawiła do pieca. Gdy wyciągnęła je upieczone, bardzo się zasmuciła, gdyż okazało się, że ciasto się pozlepiało, a pierniki miały kształt sześciu sklejonych medalionów. Kasia myślała, że nikt nie będzie chciał kupić takich pierników. Jakie było jej zdziwienie, kiedy wszystkie zostały wykupione tego samego dnia! Mieszkańcom Torunia bardzo się spodobał nietypowy kształt pierników. I tak pozostało do dziś! Katarzynki, nazwane tak na cześć Kasi, są najpopularniejszymi toruńskimi piernikami.

Dziś, poza tym, że toruńskie katarzynki możecie kupić i zjeść (polecamy!) to dodatkowo są one elementem Piernikowej Alei Gwiazd, która znajduje się na chodniku przed Dworem Artusa. Piernikową „katarzynką” Toruń wyróżnia osoby urodzone, mieszkające w mieście lub związane z nim zawodowo, które sławią miasto w świecie. Na tablicach pojawiają się autografy gwiazd i ważnych osobistości.

piernikowa aleja gwiazd

Pomysł na zwiedzanie Torunia szlakiem legend

Toruńskie legendy wykorzystaliśmy w czasie zwiedzania miasta “po naszemu”. Jak w każdym innym odwiedzonym mieście, tak i w Toruniu mieliśmy do wykonania Tajną Misję. Anioł z toruńskiego herbu poprosił nas bowiem o pomoc w walce z Pożeraczami Pierników. Poza tym, że poznaliśmy wszystkie toruńskie legendy i odwiedziliśmy miejsca z nimi związane, to jeszcze sporo dowiedzieliśmy się o zabytkach i historii miasta. Jesteście ciekawi? Koniecznie zajrzyjcie tu:

Pomysł na zwiedzanie Torunia z dziećmi

toruń z dzieckiem

Post Author: Ola

2 thoughts on “Legendy toruńskie

    Dom Legend

    (5 listopada 2020 - 18:40)

    Super, że wpadliście do Torunia. Cieszymy się, że pokazujecie nasze miasto czytelnikom 🙂 Na zdjęciu wypatrzyliśmy naszego zaprzyjaźnionego krzyżaka z Rycerskich Opowieści! Pozdrawiamy i życzymy wielu udanych wypraw!

      Ola

      (12 listopada 2020 - 18:47)

      Tak ładnie u Was, że nie mogliśmy nie wpaść 😉 Pozdrawiamy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *