Ścianka wspinaczkowa Zerwa we Wrocławiu

Kilka dni temu skorzystałem z zaproszenia "Zerwy" i udałem się na ściankę wspinaczkową. Nigdy wcześniej nie próbowałem tego sportu. Mój tato, który kilka lat temu czynnie się wspinał, przekonywał mnie, że to super sprawa. Postanowiłem przekonać się o tym osobiście :D


Rozgrzewka
Przed pierwszym wspinaniem obowiązkowo musiałem przejść rozgrzewkę. Razem z Panią Edytą (ściskam mocno :) ) rozruszałem swoje stawy. Intensywne ćwiczenia rozciągnęły mnie w każdą stronę ;)

Nowe słownictwo
Przed zaatakowaniem ścianki musiałem zapoznać się z nowymi wyrazami i przedmiotami. I tak dowiedziałem się co to uprząż, magnezja, karabinek i wspinaczka "na wędkę". Nauczyłem się wiązać linę w ósemkę i współpracować z osobą, która mnie asekurowała. Tak przygotowany mogłem startować na ściankę.


Niczym Spiderman
Podczas pierwszych prób nauczyłem się różnych chwytów oraz koordynacji podczas opuszczania.




Lekcja asekuracji
Nie tylko ja się wspinałem. Mój nowy kumpel Minionek posłużył do nauki asekuracji. Razem z Panią Edytą założyliśmy mu uprząż i biedny Minionek ruszył w górę ;) Dzięki temu ćwiczeniu przekonałem się, jak należy poprawnie asekurować wspinacza oraz jak odpowiedzialne jest to zajęcie.

Ćwiczenia końcowe
Po 1,5 godziny wspinaczki przyszedł czas na ostatnią część treningu. Bardzo ważne jest dobre rozciągnięcie po wspinaczce. Pani Edyta zafundowała mi spory zestaw ćwiczeń, dzięki którym na drugi dzień nie miałem zakwasów ;)



Podsumowanie
Po tej jednej lekcji wiem, że to nie koniec mojej przygody ze wspinaczką i będę częstym gościem "Zerwy". Jeśli chcecie spróbować swoich sił to polecam tę ściankę wspinaczkową - szczegóły znajdziecie tutaj - KLIK
A na koniec krótki filmik :)


Powiązane wpisy: